07.03
2010

Bardziej frywolne, trochę może dziwne i nietypowe. Mam nadzieję, że zaskoczę Was tymi przemyśleniami, bo choć stare, wiąż jakże prawdziwe.

Tekst z dnia 07.04.2007.

——————————————————————————————————————————————————–
Ludzka głupota potrafi człowieka załamać. Czasem patrząc na otaczających ludzi oczywistym staje się, że prawdą jest to, iż gatunek ludzki dąży do samozagłady. Mamy najlepiej rozwinięty mózg ze wszystkich znanych nam stworzeń. W drodze ewolucji jest on coraz to bardziej pojemniejszy, chociaż wykorzystywany w niecałych, marnych 9%. Mimo to można mieć wrażenie, że coraz bliżej nam do maszyn, coraz dalej od świata zwierząt, od natury. Instynkt, czy nawet uczucia w ludziach umierają. Zamiast utrzymać i rozwijać swój gatunek, konkurujemy ze sobą, wyżynając się, tłukąc, przeklinając tylko po to, aby być pierwszymi, lepszymi, cudowniejszymi i aby inni patrzeli na nas z zazdrością, wodząc za nami maślanymi oczami.

Ale do rzeczy. O co tym razem chodzi? Znowu o to samo… myśleć! Czasem przeraża mnie to, że niektóre sprawy, słowa i gesty potrafię dostrzec, kiedy inni ich nie widzą (a czasem nawet najbardziej widoczne znaki omijam)…

1. Straszni ci muzułmanie… tacy fanatycy i terroryści. Ale wystarczy się przyjrzeć tym, co nas otaczają, żeby dostrzec, że ci, co najgłośniej krzyczą są najbardziej podobni do tych fanatyków (nie wiem czemu ale częściej fanatyk kojarzy mi się z kibolem). Pamiętam jakąś transmisję w telewizji (Radio Maryja vs. TVN) i o mało nie zaplułem dywanu jedząc bodaj jogurt jak jakaś babcia zaczęła wrzeszczeć (nawet to nie był krzyk), że wszystko zło to wina Żydów i Masonów… a ja pytam – gdzie ci Żydzi?! Gdzie Masoni?! Winszuję pomysłu… tamta pani chyba nawet nie wiedziała na jaką akcję się udała, bo ten tekst perfidnie nie pasował do sytuacji.

2. Mało tego? Wybaczcie, że się tego czepiam (znowu Kościół), ale to wspaniale odwzorowuje jakimi jesteśmy ‚chrześcijanami’ (specjalnie w cudzysłowie). Nie zdziwiłbym się, gdyby połowa wspólnoty nie zajarzyła, gdyby ksiądz na kazaniu przeklął. Nie oszukujmy się – ile osób tak naprawdę wsłuchuje się w Słowo Boże? Dowody? Na zimowisku w Szczyrku, na mszy odbywały się przy okazji chrzty. Ksiądz pyta rodziców (w imieniu dzieci), czy wyrzekają się szatana, czy wierzą w Boga itd. Efekt? Pół Kościoła im wtóruje.

Podobny przykład z ostatnich godzin. Święconka. Ksiądz mówi ‚pobłogosław ten chleb’ – 1/3 osób się żegna… potem ‚pobłogosław te wędliny’ – już 1/2 robi znak krzyża… następnie ‚pobłogosław tę sól, która chroni od zepsucia’… nikogo nie przyuważyłem na przeżegnaniu się. Wniosek? Jesteśmy w stanie się zmienić, zdeklarować chęć poprawy, ale nie potrafimy unikać zepsucia. Gdzie tu konsekwencja? Gdzie tu słuchanie innych (księdza)?!

3. Teraz z innej bajki… uśmiech gości na moich ustach jak słyszę pewną reklamę, w której to ‚w poniedziałek weźcie parasole, bo będzie pogoda dla bogaczy!’ (treść może odbiegać od oryginału, ale sens ten sam)… czyli szanowni informatorzy chcą delikatnie nam pokazać, że to pieniądze nie dla nas i lepiej wziąć parasol, żeby nam kasa na głowę przypadkiem nie spadła? Wspaniały pomysł! =D Przecież i tak ogrom społeczeństwa tego nie zauważy, a nawet uwierzy, że ma duże szanse na wygraną!

Ale może czas na refleksje nie minął? Trzeba by się zastanowić nad tym co mówimy, na co odpowiadamy, o czym rozmawiamy zanim będzie za późno.

Komentarze: