11.03
2010
W kategorii: Archiwum, Przemyślenia.

Tym razem chyba mój pierwszy tekst dotyczący tego tematu. Zastanawialiście się czasem nad tym co tak naprawdę można wywnioskować oglądając, czytając bądź słuchając reklam?

Tekst z dnia 25.10.2007.

——————————————————————————————————————————————————–
Jedne zabawne. Drugie inteligentne. Jeszcze inne oryginalne. Czasem pouczające. Bywają też głupie i trywialne.
Reklamy…
Naprawdę miło ogląda się takowe z ciekawymi sloganami („wszystkomający telefon”), śmiesznymi rysunkami (reklama Codename:Panzers „co masz do stracenia?” mnie rozbawiła) albo ciekawy filmik (zarąbista, ale mało popularna chyba w Polsce reklama Astry kiedyś była). Potrafię też przełknąć Goździkową. Nawet wytrzymam jak fałszywi naukowcy z płaskimi okularami będą mi wmawiać co jest dla mnie dobre. Dam radę też reklamom, które są z deka głupie („wypierze wszystko prócz kieszeni” – to mam z brudnymi chodzić?) albo mówiące jak mam żyć – jak i gdzie jeść, jak się bawić, jak prasować, czym jeździć, jak radzić sobie z nadkwaśnością, czy bólem palca.
Ale nie zniosę jak daje mi porady jak zdobywać kobiety głupia… lodówka! Rozumiem, że wyprodukowała ją jakaś super firma, że ma więcej RAMu i szybszy procek niż mój stary komp i że nad jej inteligencją siedzieli najlepsi spece z pentagonu, NASA, CIA, FBI, KGB, …[tutaj inne trzyliterowe nazwy], a nawet YMCA… ale… to tylko lodówka!
Czy producenci są tak święcie przekonani, że jestem głupi i nie wiem jak schłodzić piwo albo wódkę (tudzież Colę)? Czy uważają, że do zdobycia kobiety niezbędny i nieoceniony jest zwykły sprzęt AGD?!
No to już tylko mogę czekać na muszlę klozetową, która mi podpowie jak głosować w wyborach…
Chociaż nie…
ją zawsze mogę olać… =)

Komentarze: