14.11
2013

Uwaga! Chociaż w szarości dnia codziennego brzydzę się językiem rynsztokowym, nie mogłem powstrzymać od użycia słów powszechnie uważanych za obelżywe. Stąd zatem przeprosić pragnę tych, których owe słowa w oczy razić mogą.

Rzecz się ma o wydarzeniach ostatnich, ale zanim przejdziemy do meritum – zacznijmy od początku. Ponieważ z rana w pewien dzionek listopadowy, domyślacie się zapewne który, do domu wracać musiałem, po nocy spędzonej u mojej lubej, dumą napawały mnie przygotowania do dnia odświętnego w moim mieście. Biało-czerwone balony, flagi na każdym słupie, taśmy ostrzegawcze w wyjątkowo narodowych kolorach =p, a nawet pojazdy komunikacji miejskiej przyozdobione i wyjątkowo jak na poranek pogodni ludzie. Ten widok naprawdę napawał dumą i radością. Do domu wróciłem, zająłem się swoimi sprawami, telewizji nie oglądam, wiadomości w Internecie także nie ruszałem. Pewnie podświadomie nie chciałem sobie psuć tak cudownego dnia. Kolejne dwa dni także olewałem całkowicie tabloidowe tematy, odnoszące się do naszego święta, jednak ich ilość, a także jakość wypowiedzi przelała gorycz serca i siedzieć z zamkniętą mordą nie mogę.

Czy naprawdę my – Polacy – nie możemy mieć choć tego jednego, jedynego dnia, gdzie będziemy radośnie i wspólnie, bez podziałów na lewych i prawych, bez wyzwisk, że jeden to żyd, a drugi pedał, a trzeci kulawy? Nie możemy tego jednego dnia się zjednoczyć i świętować coś, co nas wszystkich łączy i z czego wszyscy razem garściami czerpiemy – z niepodległości naszego kraju? Nie możemy się cieszyć świętem, które mówi o tym, jak nasi przodkowie wywalczyli wolność dla nas i naszych dzieci, przelewając krew i pot, i łzy dla naszej sprawy?

23.06
2011

Coraz częściej w mediach pisze się i mówi o wolności słowa, czy może raczej – jego ograniczaniu. Pod płaszczykiem dbania o obywateli i praw ludzi rządy toczą zażarte boje o cenzurę lub (jak kto woli) filtrowanie treści niepożądanych.
Nie od dziś wiadomo, że Internet jest nie tylko medium skierowanym na dzielenie się informacjami każdego z każdym. Nie jest także nowością, że za tą technologią kryją się niewyobrażalne wręcz sumy pieniędzy – kierowanych zarówno na bezpieczeństwo sieci, czy reklamy, a także inne – mniej lub bardziej widoczne – elementy życia sieciowego.

26.06
2010

Zarejestruj się, stwórz profil, znajdź znajomych z dawnych lat, oglądaj stare zdjęcia szkolne, rozmawiaj ze swoimi nauczycielami, uczniami, czy kolegami z ławki, a na deser poznawaj nowych kumpli i kumpele ze swojego miasta, czy szkoły. W ten sposób można było kilka lat temu mówić o naszej-klasie, portalu społecznościowym skupionym na odnajdywaniu starych oraz podtrzymywaniu aktualnych znajomości z osobami, na których nam zależy.
Ostatnimi czasy NK szła w strony popularnych stron młodzieżowych pokroju e-puls wpuszczając nowe funkcjonalności, które paradoksalnie zamiast umilać przebywanie na portalu wielu osobom to przeglądanie utrudniały.

06.06
2010

Czy zdarzyło się Wam oglądać kiedyś film lub serial w obcym języku? Czy zdarzyło się Wam, że użyliście napisów z tłumaczeniem, niezależnie od tego, czy język mówiony w utworze rozumieliście, czy nie? Czy zdarzyło Wam się kiedyś zdenerwować na tłumacza za to jak spartolił swoją pracę? Mi nieraz.
W zasadzie ów temat jest dedykowany wszystkim tłumaczom – niezależnie od tego co tłumaczą, jednak iskrą zapalną do spłodzenia tego tekstu było tłumaczenie serialu anime pt. Naruto na shippuuden.pl. Choć ów tłumaczenie na tle innych tłumaczeń jest raczej poprawne, a i z samym tłumaczeniem trzeba się spieszyć, by wydać tego samego dnia, co oryginał. Tylko – no właśnie… jaki jest sens tłumaczenia, które nieraz trzeba wręcz tłumaczyć jeszcze raz na normalny język? Tym bardziej, że niby to tłumaczenie przygotowały cztery osoby? Gdzie podziała się korekta, która przecież powinna być obowiązkowa w tego typu przedsięwzięciu?
Poniżej przedstawiam pięć głównych mankamentów tłumaczeń, które zaobserwowałem przez lata doświadczeń z filmami oraz serialami zarówno tymi real-life, jak i animacjami.

21.04
2010

Jakiś czas zastanawiałem się, czy spisać to, co kotłuje się w moim sercu odnośnie ostatnich zdarzeń ze świata polityki i życia wewnętrznego Polski. Postanowiłem, że napiszę własne przemyślenia, ale gdy już pył wrzasków opadnie, lecz nie wytrzymałem i spiszę to właśnie teraz.
Jak być może się domyślacie chodzi o nic innego, jak ową imitację żałoby serwowaną nam przez wszystkie media w kraju, podsycaną w zasadzie tylko przez nie oraz osoby szerszej publice znane. Farsa, jaką serwowano.. przepraszam – wtłaczano nam przez ostatnie półtora tygodnia z dnia na dzień stawała się coraz mniej strawna, sztuczna i wręcz obrzydliwa.